Szlachetne pobudki Sashy Grey

Sasha miała więc dostarczyć czytelni(cz)kom tekst, który będzie unikał sztampowych rozwiązań fabularnych, problematyzował seksualność, wreszcie: pozwalał identyfikować się czytelnikom z doświadczeniami głównej bohaterki. Grey korzysta obficie ze swoich seksualnych przeżyć i przelewa je na Catherine (mówi przy tym wprost, że to jej alter ego). Catherine i Sasha razem stają w batalii o seksualność czytelników. „Klub Julietty” ma dezorientować zmysły, odurzać ciało, rzucać w orgię.

Nuda, seks, władza

Catherine, główna bohaterka „Klubu…”, to studentka filmoznawstwa, która z równym zamiłowaniem oddaje się oglądaniu filmów, co zerkaniu na rozporek ulubionego wykładowcy (kryteria oceny: kilogramy, centymetry, szare komórki). Nie można oskarżyć jej o hiperseksualność, nie można też zarzucić seksualnej frustracji – Catherine prowadzi aktywne życie seksualne, choć – bądźmy szczerzy – jest to aktywność raczej ślimacza (mała ruchliwość zdecydowanie przeważa nad lepkością). Jack, jej chłopak, jest aspirującym politykiem, który z pełną werwą poświęca się kampanii wyborczej swojego szefa (odwrotnie proporcjonalnie angażuje się w zaspokajanie swojej partnerki). Catherine jest zadowolona ze swojego seksu, ale chyba jedynie pozornie – jej zaangażowanie w wykłady Marcusa, który z pasją opowiada m.in. o skopofilii, retifizmie czy trichofilii, ma kompensacyjny charakter. Im częściej Jack odmawia bohaterce seksu, tym silniejsze zainteresowanie zajęciami.

Więcej na: http://xiegarnia.pl/artykuly/szlachetne-pobudki-sashy-grey/