Obowiązkowo: Lydia Cacho “Niewolnice władzy”

Matilde Manukyan, Amerykanka z pochodzenia, urodziła się w Turcji w 1914 roku. Uczyła się w najlepszych szkołach, prowadzonych przez francuskie zakonnice. Wyszła za mąż, lecz owdowiała. Po mężu odziedziczyła piękny budynek w Karaköy w dzielnicy czerwonych latarni. Z czasem, zarządzając trzydziestoma dwoma domami publicznymi i posiadając czternaście budynków, w których uprawiana jest legalna prostytucja, zaczęła być znana jako „królowa burdeli”. Wielokrotnie podejrzewana była o wykorzystywanie seksualne nieletnich, lecz układy z władzami przez całe życie zapewniały jej ochronę. Co więcej, chociaż zarobki Matilde pochodziły z handlu seksem, Turcja przyznała jej nagrodę dla obywatela, który w latach 1990–1995 zapłacił największe podatki.

(…)

„Powiedziała pani, że była w Anglii” – wymamrotał, schylając głowę i patrząc na mnie spod czarnych brwi. „Co mówili o Turczynkach i słynnych albańsko-tureckich alfonsach? Czy widziała pani, jak przybywają do Włoch? Na pewno wie pani, że mamy granice morskie [Półwysep Anatolijski ma linię brzegową o długości 8000 km]. Proszę pojechać i sprawdzić, co przewozi się w kontenerach na statkach towarowych”.

(…)

„Co byłoby dla mnie łatwiejsze: zakup młodej Azjatki czy kałasznikowa?” – spytałam Mahmuta. Spojrzał na mnie, uśmiechnął się i odpowiedział wyraźnie rozbawiony: „Kałasznikow to już historia. Mogłaby go pani jutro kupić za dwieście pięćdziesiąt dolarów, ale ponieważ jest pani kobietą, lepiej byłoby, aby zaopatrzyła się pani w AKM [lżejsza wersja karabinu AK]. Można go kupić za czterysta dolarów. Mniej więcej tyle samo kosztowałoby kupno na własny użytek «nowej» dziewczyny. Narkotyki to nie byłby prawdopodobnie dobry pomysł […]. W odróżnieniu od kobiet i broni nie można ich po prostu użyć i odsprzedać”.

Lydia Cacho, Niewolnice władzy, tłum. Katarzyna Kuś i Paweł Wolak, Muza 2013.