Bernhard: Naród samobójców

W ogóle, jak zawsze dzieci z takich, jak to się mówi, odciętych od świata okolic, już bardzo wcześnie konfrontowani byliśmy z samobójstwem, permanentna w takich okolicach nieszczęśliwość jednostek, a tym samym ogółu, prowadziła tylko w najbliższym naszym otoczeniu do dziesiątków samobójstw rocznie, również z powodu przygnębiającej pogody na pogórzu alpejskim, tutaj wszyscy cały czas mieli samobójcze skłonności, ponieważ zawsze sądzili, że zniszczy ich fakt, iż w żaden sposób nie mogą zmienić swego miejsca zamieszkania, wszyscy świadomi byli tego upośledzenia przez sam fakt, że urodzili się w tym krajobrazie, i jak widać na nic się zdało, że jeden z najbardziej zagrożonych, ktoś taki jak Roithamer, jeden z tych, co działają tak, jak dyktuje im głowa, a nie, jak wszyscy inni, tak jak uczucie im dyktuje, wyjechał z tych okolic, tak jak Roithamer po prostu stąd wyjechał, ponieważ miał możność stąd wyjechać, bo wszędzie, nieważne dokąd wyruszył czy dokąd uciekł, był przecież wydany na pastwę tego upośledzenia, już choćby przez miejsce urodzenia tudzież przez krajobraz miejsca urodzenia, tudzież przez idącą z tym w parze przez całe życie depresyjną kondycję własnej natury, wynikającą z natury miejsca pochodzenia, i jak widzimy, powiedziałem Höllerowi, w końcu ostatecznie Roithamer się przecież zabił, chciał uciekać od samego siebie, wyjeżdżając do Anglii, w nadziei na możliwość ucieczki szybko osiedlił się w Anglii, ponieważ miał do tego (finansowe) możliwości, ale na nic się to zdało, tak jak wszyscy inni, którzy nie mają możliwości wyjazdu i ucieczki, on też dał się przez to unicestwić, na własny sposób, powiedziałem.
Nawet takiemu człowiekowi, który przecież, jak się wydaje, ma wszelkie możliwości, powiedziałem, też nie udaje się uporać z faktem, że przyszedł na świat z wrodzoną dożywotnią depresyjną kondycją, tak cielesną, jak i duchową, właśnie u takiego człowieka powszechna nieszczęśliwość urzeczywistnia się najstraszliwiej w świecie w najbardziej skoncentrowanej formie, wszakże błędem byłoby w kimś takim jak Roithamer widzieć zawsze tylko nieszczęśliwego człowieka, żaden człowiek nie jest wyłącznie nieszczęśliwy, a szczególnie nie człowiek taki jak Roithamer, który, obdarzony wszelkimi możliwymi uzdolnieniami umysłu, cały czas jest przecież zdolny sprawować kontrolę nad własnym umysłem i ciałem, dlatego też człowiekowi takiemu jak Roithamer w każdym względzie dane jest znaleźć się na każdym możliwym szczycie, także na szczycie nieszczęścia, powiedziałem Höllerowi, ale oczywiście także najwyższego szczęścia, u Roithamera bowiem, jak u każdego człowieka, szczęście i nieszczęście niezmiennie się zmieniały, prowadził życie, w zgodzie z własną naturą, na spokojny albo niespokojny sposób, w rzeczywistości jednak zmierzając cały czas konsekwentnie do końca, a więc śmierci, ponieważ u Roithamera zawsze wchodziło w grę tylko Najwyższe i Największe – że taki człowiek, z takimi zdolnościami, nie może wytrzymać życia tak długo jak inni, jest całkiem jasne.
W naszych rodzinnych stronach samobójstwo, powiedziałem, to coś oczywistego, żaden wyjątek, dlatego naturalnie się o nim mówi.
A kiedy dokładnie się przysłuchamy, to nie sposób przeoczyć owego zwyczaju wszystkich, którzy mieszkają w tym krajobrazie, a także, bo i to jest prawdą, zwyczaju wszystkich Austriaków, nieustannego mówienia o samobójstwie, i to zupełnie otwarcie, i trzeba przyznać, że wszyscy, co najmniej niemal nieprzerwanie, zajmują się samobójstwem, naturalnie nie wszyscy się zabijają, ale tę myśl, żeby się zabić, skończyć z sobą, idąc na skróty, wymazać sie w najkrótszy możliwy sposób, ma w swojej głowie każdy, może sobie myśleć, co chce, a i tak naprawdę nie ma innej myśli w głowie.
W gruncie rzeczy taki jest cały ten naród, nieustannie musi rozprawiać o samobójstwie, ale ustawicznie do niego nie dopuszczać, tak każda jednostka, jak i cały naród, powiedziałem, i w tym stanie znajduje się każda jednostka, nieustannie, i faktycznie jest to nieprzerwany stan męki, który jednakowoż staje się znośny dzięki wyraźnej tendencji do rozsądku u każdej jednostki, a więc i w całym narodzie.
Ten narodowy talent, tak jak to nazywam, powiedziałem Höllerowi, do ustawicznej woli zabicia się, ale niezabijania się z powodu tendencji do rozsądku, i z tego powodu do opanowania tego stanu i przekształcenia go w stan opanowywanej męki na całe życie, posiada tylko ten naród i ci, którzy doń należą.
To naród samobójców, należą do niego rekordy świata w samobójstwie, powiedziałem, choć zabija się tu zdecydowana mniejszość, nawet jeśli mieszka tutaj największy na świecie odsetek samobójców, powiedziałem. W tym kraju, w całym tym narodzie, myśli się zawsze tylko samobójczo, obojętnie gdzie, wszystko jedno, czy w wielkich, czy mniejszych miastach, czy na wsi, zasadniczą cechą wszystkich tych ludzi są nieprzerwane myśli samobójcze, największe szczęście upatrują w tym, żeby nieprzerwanie i bez najmniejszego powodu do irytacji ustawicznie myśleć o tym, że w każdej chwili można się zabić. To nasz sposób na równowagę w narodzie, myśleć wciąż, żeby się zabić, a przecież się nie zabijać, powiedziałem. Reszta świata naturalnie wszystkiego tego nie rozumie i, obojętnie, co o tym narodzie myśli i mówi, obojętnie, jak z tym narodem i każdą z tego narodu jednostką wciąż postępuje, wiecznie się myli.

Thomas Bernhard, Korekta, tłum. Marek Kędzierski, Warszawa 2013, ss. 131-134.