Roland Barthes i przykład minispódniczki

A więc gdyby napisał pan tę pracę [“System mody” – dop. ł.l.] pięćdziesiąt lat temu, analiza byłaby identyczna?

Absolutnie. Nie opisałem jakiejś mody szczególnego rodzaju; starałem się natomiast stworzyć formalny inwentarz, który ignoruje samą treść mody. Moda to kombinatoryka, która ma nieskończone zapasy elementów i reguł przekształcania. Co roku ogół cech mody jest zaczerpnięty ze zbioru cech, który ma swoje reguły i ograniczenia tak jak gramatyka. Jeśli zaś moda wydaje nam się nieprzewidywalna, to dlatego że sytuujemy się na poziomie ludzkiej pamięci. Lecz jeśli zmieni pan zakres obserwacji, jeśli przestawi pan skalę na czterdzieści czy pięćdziesiąt lat zamiast na kilka, zobaczy pan zjawiska o bardzo dużym stopniu regularności. Pewien amerykański etnolog, A. L. Kroeber, udowodnił to w sposób absolutnie niezaprzeczalny: rytm zmian mody nie tylko jest regularny (amplituda wynosi mniej więcej pół wieku, pełna oscylacja – stulecie), lecz także ma tendencję do zmienności form według racjonalnego porządku; na przykład szerokość spódnicy i talii zawsze łączy stosunek odwrotny: jeśli jedna jest szeroka, druga jest wąską. W sumie moda oglądana z perspektywy dłuższego czasu okazuje się zjawiskiem uporządkowanym i utrzymuje ją właśnie ów porządek.

Tu jednak pana zatrzymam na chwilę; ponieważ wydaje się, że dzisiaj wiatr szaleństwa wieje nad modą, od sukni z metalu aż po modę kosmonautyczną, poprzez modę gruyère, wiatr szaleństwa, nieprzypominający nic innego. Wszystko jest możliwe, ekstrawagancje mody idą tak daleko, że chce się zamknąć oczy, żeby nic już nie oglądać. Po raz kolejny biorę za przykład minispódniczki; nie widzę, by w jakiejkolwiek innej epoce, chyba że w prehistorii, brzeg spódnicy był tak wysoko.

To wszystko jest względne i w pewnym sensie przykład minispódniczki uzasadnia ten rodzaj przewidywania wielkich rytmów mody. Trzeba bowiem brać pod uwagę nie tyle wymiary same w sobie, co jedynie względne wymiary spódnicy. I można było doskonale przewidzieć obecne zjawisko, czyli że spódnice osiągną dziś stan najkrótszy z możliwych, w stosunku do innego bieguna długości, który także jest względny i który został osiągnięty przed pięćdziesięcioma laty, około roku 1900. Innymi słowy, minispódniczka wydaje nam się bardzo krótka, to prawda. Ale badacz wyróżni tylko ten fakt: nie jest ona bardzo krótka, ale najkrótsza w ramach całego cyklu. Oczywiście historia stanowi mimo wszystko pewną siłę i zachowuje swobodę oraz szykuje nam niespodzianki; ale normalnie jeśli rytm mody zachowuje regularność, od dziś spódnice powinny stopniowo się wydłużać poprzez wariacje sezonowe. Powiedzmy, że w roku 2020 czy 2025 spódnice znów powinny być bardzo długie.

Oto co niszczy wizję tak długo pielęgnowaną przez wielu myślicieli i poetów, wizję, która uznaje ją za uprzywilejowany obszar wolnej twórczości, kaprysu i frywolności. Jedną z zasług pańskiej książki jest zdemistyfikowanie tej wizji; nie zmienia to faktu, że ta demistyfikacja jest trochę zasmucająca…

Ależ wcale nie odmawiam krawcom wolności twórczej ani inwencji, którą mogą angażować w stwarzane przez siebie modele. Tyle tylko, że gdy dodamy do mody jej wymiar historyczny, odkrywamy jedynie bardzo głęboką regularność.

Roland Barthes, “System mody”. “Frane-Forum”, 5 czerwca 1967. Wywiad przeprowadził Cécile Delanghe, 113-115, [W:] Ibidem, Ziarno głosu. Wywiady 1962-1980, tłum. Maciej Falski, Kraków 2016, ss. 113-115.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *