Najnieszczęśliwszy

Oto stoi, wysłaniec królestwa westchnień, uprzywilejowany ulubieniec namiętności, apostoł smutku, cichy przyjaciel bólu, nieszczęśliwy kochanek wspomnienia, w swym wspomnieniu zmącony przez światło nadziei, w swej nadziei zakłócony przez cienie wspomnienia. Głowa jego ciężka, kolana słabe, ale sam daje sobie radę. Jest bezsilny, choć jakże mocny, jego oczy nie wyglądają, jakby wylały, lecz jakby wypiły wiele łez, płonie w nich ogień, który mógłby strawić cały świat, ale nie mógłby strawić nawet drzazgi we własnej piersi; jest pochylony, choć jego młodość zapowiada mu długie życie, usta jego śmieją się ze świata, który go nie rozumie. Powstańcie, drodzy Συμπαρανεκρωμενοι, pokłońcie się, świadkowie smutku, w tej uroczystej godzinie. Pozdrawiam Cię, wielki nieznajomy, którego imienia nie znam, pozdrawiam Cię Twym zaszczytnym tytułem: Najnieszczęśliwszy. Bądź pozdrowiony tu w Twoim Domu, we wspólnocie nieszczęśliwych, bądź pozdrowiony u wejścia do pokornego, niskiego mieszkania, które mimo to dumniejsze jest od wszystkich pałaców świata. Patrzcie, kamień jest odsunięty, cień grobu oczekuje Cię swoim ulotnym chłodem. Lecz czas może jeszcze nie nadszedł, może długa jeszcze droga; obiecujemy Ci jednak, że częściej będziemy się tu zbierać, żeby zazdrościć Ci Twojego szczęścia. Przyjmij więc nasze życzenia, życzliwe życzenia: żeby nikt Cię nie rozumiał, ale żeby wszyscy Ci zazdrościli; żeby żaden przyjaciel się do Ciebie nie przyłączył, żeby nie kochała Cię żadna dziewczyna, żeby żadna potajemna sympatia nie przeczuła Twojego samotnego bólu; żeby żadne oko nie wydobyło Twojego dalekiego smutku; żeby żadne ucho nie wytropiło Twojego ukrytego westchnienia! Czy Twoja dumna dusza odrzuca takie współczujące życzenia, pogardza takim ukojeniem – niech zatem kochają Cię dziewczęta; niech brzemienne u Ciebie szukają pomocy w swoim strachu; niech matki w Tobie pokładają nadzieję, niech umierający u Ciebie szuka pociechy; niech młodzi przyłączą się do Ciebie; niech mężczyźni na Tobie polegają; starzec niech chwyta po Ciebie jak po laskę – niech cały świat wierzy, że jesteś w stanie go uszczęśliwić. Bądź zdrów zatem Ty, Najnieszczęśliwszy! Ale co ja mówię: Najnieszczęśliwszy – Najszczęśliwszy powinienem był powiedzieć, jest to bowiem właśnie darem szczęścia, jakiego nikt sam dać sobie nie może. Patrzcie, język się łamie, myśli mącą; bo któż jest najszczęśliwszy, jak nie najnieszczęśliwszy, któż najnieszczęśliwszy, jak nie najszczęśliwszy, a czymże innym jest życie, jak nie obłędem, a wiara – głupotą, nadzieja – odroczeniem wyroku, miłość zaś – octem w ranie.

Znikł, a my znowu stoimy nad pustym grobem. Życzmy mu więc pokoju, ukojenia i wyzdrowienia, i wszelkiego szczęścia, i rychłej śmierci, i wiecznego zapomnienia, i żadnej pamięci, żeby nawet wspomnienie o nim nikogo nie unieszczęśliwiło.

Powstańcie, drodzy Συμπαρανεκρωμενοι! Noc już minęła, dzień znów rozpoczyna swoją niestrudzoną działalność, i zdać się może, że nigdy mu się nie znudzi wiecznie i wiecznie powtarzać siebie samego.

Søren Kierkegaard, Albo – albo, tłum. Marek Hammermeister, Gdańsk 2015.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *