Obraz nie taki jak inne

We wszystkich książkach znajdowałem ciągle te same informacje, ubarwione czasem niepoważnymi, a nawet nieprawdopodobnymi przypuszczeniami, których autorzy nie wahali się przedstawiać jako prawdziwe. Przede wszystkim napotykałem identyczne białe plamy – koszmar biografów i historyków – owe okresy, w których gubi się wszelki ślad dzieła, i nie mając innego wyjścia, trzeba zadowolić się przypuszczeniami o jakiejś jego potajemnej, chaotycznej i tajemniczej wędrówce. W wypadku każdego innego słynnego płótna najpewniej zajęto by się rozwiązywaniem owych małych czasowych zagadek. Początek świata jednak nie jest obrazem takim jak inne, zajmuje wyjątkowe miejsce w zachodniej sztuce, ponieważ nie posługując się żadnym historycznym czy mitologicznym alibi, bezkompromisowo ukazuje nie tylko łono jakiejś kobiety, ale ŁONO KOBIECE, a nawet więcej – wszystkie żony, kochanki i matki. Potężna symbolika, która może przerażać (oczywiście mężczyzn). Drastyczny temat, szokująca prowokacja, błahy szkic pornograficzny, płótno godne co najwyżej tego, by znajdować się w specjalnych zbiorach kolekcjonera erotomana – takie prawomyślne opinie powtarzano w kółko przez wiele lat. Fakt, że tego rodzaju temat krążył po kryjomu, wynikał zatem z normy, jeśli nie z logiki, a owe liczne białe plamy pozwalały bujnym wyobraźniom snuć najprzeróżniejsze fantazje.

Intuicja podpowiadała mi jednak, że zdrapując trochę werniksu konwencji, można by wypełnić całkowicie lub częściowo owe puste miejsca i zrekonstruować historię tego obrazu. Przecież na to zasługiwał!

Thierry Savatier, Początek świata. Historia pewnego obrazu Gustave’a Courbeta, Gdańsk 2015

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *