Moje cudowne poczucie łączności z rzeczami tego świata minęło

Pewnego dnia zarys wybrzeża wyrył się na soczewce mego oka na zawsze. Kwiecień był upalny. Wygrzewałam się na połyskujących od miki kamiennych schodach domu mej babki, patrząc na ścianę pokrytą pstrym deseniem jajowatych kamieni, wachlarzowatych muszli i barwnego szkła. Moja matka od trzech tygodni przebywała w szpitalu. Byłam w złym humorze i na nic nie miałam ochoty. Jej odejście wypaliło dymiącą dziurę w mym niebie. Jak mogła ona, kochająca i wierna, opuścić mnie tak beztrosko? Moja babka, wyrabiając ciasto na chleb, nuciła wesoło z ukrytym podnieceniem. Ponieważ była bardzo wiedeńska i wiktoriańska, zaciskała tylko usta, nie chcąc mi nic powiedzieć. Wreszcie trochę zmiękła.
— Po powrocie matki czeka cię niespodzianka — oświadczyła. — To będzie coś miłego — niemowlę.
Niemowlę.
Nienawidziłam niemowląt. Ja, która przez dwa i pół roku znajdowałam się w centrum pełnego czułości wszechświata, poczułam jak oś przechyla się, a polarny chłód poraża moje kości. Stanę się widzem, muzealnym mamutem.
Niemowlęta!
Nawet mój dziadek, siedzący na oszklonej werandzie, nie zdołał wyrwać mnie z ogromnego przygnębienia. Nie pozwoliłam mu schować fajki w kauczukowym drzewie i zmienić jej w drzewo fajkowe. Odszedł w swych trampkach, urażony. Wciąż jednak pogwizdywał beztrosko. Odczekałam, aż okrążywszy Wzgórze Wieży Ciśnień oddali się w stronę nadmorskiego bulwaru, gdzie kioski z lodami i gorącymi kiełbaskami były jeszcze zabite deskami mimo łagodnej, jak na tę porę roku, pogody. Liryczne pogwizdywanie dziadka wzywało mnie do poszukiwania przygody i zapomnienia. Lecz ja nie chciałam zapomnieć. Żywiąc w sercu urazę, brzydka i kłująca jak smutny jeżowiec, wlokłam się samotnie w przeciwnym kierunku, ku ponuremu więzieniu. Patrząc jakby z dalekiej gwiazdy, dostrzegałam trzeźwo i obojętnie odrębność każdej rzeczy. Dotknęłam powierzchni swojej skóry; to jestem ja. Ten kamień jest kamieniem. Moje cudowne poczucie łączności z rzeczami tego świata minęło.

Sylvia Plath, Ocean 1212-W, [W:] Sylvia Plath, Opowiadania, tłum. Teresa Truszkowska, Kraków 1992.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *