PSZEMEK

PRZEMEK siedzi na kanapie, lekko zgarbiony. W ręce ściska pada od konsoli, mocniej, niż to jest konieczne.
Przemek ma dwadzieścia trzy lata. Jest dzieckiem wolności – urodził się 4 czerwca, kiedy w Polsce, proszę państwa, w Polsce skończył się komunizm! Jego mama należała do „Solidarności” i chociaż nie odegrała w niej większej roli, była jedną z milionów tych, którzy posłuchali słów papieża i przygotowali się na przyjście ducha odnowienia. Na każde urodziny piecze synowi tort udekorowany białym i czerwonym lukrem, wystarczy dodać soku wiśniowego do cukru pudru, i pisze na nim „mam iks lat” solidarycą. Mieszkają razem, jak Kangurzyca i Maleństwo, bo tatuś dawno temu rozbrykał się, taki Tygrysek, i tyle go widzieli.
Słuchając opowieści mamy o tamtych przerażających czasach, kiedy panowała wieczna zima, a po ulicach jeździły czołgi ZOMO, Przemek czuł, że niewłaściwie korzysta z tej wolności. Uginał się pod jej ciężarem. Uznał, że mógłby zrobić więcej, bardziej, lepiej. Wyśrubowywał wyniki lekkoatletyczne i średnią w szkole, zawsze czerwony pasek, nagroda książkowa, uścisk ręki dyrektora, zamglony wzrok ciała pedagogicznego, zwłaszcza, od niedawna, pani od biologii, smutnej młodej dziewczyny ledwo po studiach.
Tyle pokładanej wiary, rozbuchanej nadziei i matczynej miłości poszło na marne, gdy na miesiąc przed maturą przeżył załamanie nerwowe i zamknął się w sobie. Ambicje? A co jeśli czyjąś ambicją jest grać cały dzień w Bombermana?
Oto Przemek, w rozciągniętej koszulce, która kiedyś miała jakiś napis, a może obrazek, ale dawno się sprał. Nie chce od życia wiele, ot, po prostu siedzieć sobie na wygodnej sofie, opychać się pizzą i grać w Bombermana. Ma jakąś pracę, to dobry chłopak, nic wielkiego, jakieś strony robi i nie musi wychodzić z domu, tyle, żeby dołożyć się mamie do czynszu. Popuka parę godzin w klawiaturę, poklika myszką i może wracać do gry. Nie ma dziewczyny, bo to za dużo ambarasu, zresztą w swoim bombermanowym szale przestał interesować się seksem i nawet już nie wchodzi na redtube.
Nigdy się nie spotkacie, nigdy nie dowiecie się o swoim istnieniu. Dzielą was kilometry światłowodu, łączy zaś ślepy los maszyny losującej graczy do bitwy online na serwerze sieci playstation. Nigdy nie dowiesz się, co czuje Przemek, kiedy wygrywasz z nim mecz w Bombermana.
Przemek ma dwadzieścia trzy lata, ale kiedy leży zalany łzami, wtulony w poduszkę, wygląda jak małe dziecko.

Michał R. Wiśniewski, Jetlag, Warszawa 2014.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *