Lustro, które odcina

Gorgona ma (…) wszystkie cechy straszliwej bestii: olbrzymią głowę, duże uszy oraz rozwartą w przeraźliwym grymasie paszczę, z której lubieżnie wywala wielki ośliniony jęzor, pokazując jednocześnie swe ostre zęby drapieżcy. Zamiast włosów ma zwykle pukle węży, tak sugestywnie przedstawiane w czasach nowożytnych przez Caravaggia (Meduza z 1596 oraz z 1587 roku), Rubensa (Głowa Meduzy, około 1618) czy właśnie przez artystów modernistycznych: choćby Carlosa Schwabego (akwarela Meduza, 1895) i Josepha Müllnera (rzeźba Meduza, około 1909). “Wedle starożytnych widzące oko rzuca światło na to, co widzi” – pisze w Seksie i trwodze Pascal Quignard. Frontisi-Ducroux, analizując kategorię wzroku w sztuce dawnej Grecji, także zwraca uwagę, że zdolność widzenia bywa ukazywana w antyku jako promieniowanie wychodzące z oka. W jednym ze słów opisujących ów proces – czasowniku derkomai – dostrzega zaś ten sam rdzeń, który funkcjonuje w nazwie węża, drakon. Owa zbieżność leksykalna sugerowałaby istnienie pewnego pokrewieństwa między spojrzeniem a ukąszeniem (ściśle: byciem dostrzeżonym przez obraz a byciem ukąszonym). Pokrewieństwo to daje o sobie znać szczególnie wyraźnie właśnie w sposobie funkcjonowania wizerunku Meduzy. Gorgona – “wężowa pani” i “władczyni spojrzenia” – stanowi znak radykalnej inności, wyznacza granicę między tym a tamtym światem, między królestwem żywych a królestwem “martwych głów”. Zwiastuje drastyczne przeobrażenie patrzącego: “Nie można Gorgony ani ujrzeć, ani dać się przez nią zobaczyć, nie upodabniając się natychmiast – przez mimetyczne zakażenie – do owego oblicza śmierci” – pisze Frontisi-Ducroux. “Kastrująca mimesis – ujmie rzecz nieco inaczej Dennis Hollier – lustro, które odcina”.

Katarzyna Przyłuska-Urbanowicz, Pupilla, Gdańsk 2014, ss. 43-44.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *