Cesarz wszech chorób: żółwia wątroba, maść z oczu kraba

image

Zamiast oddawać swoje życie w ręce takich „nieustraszonych” chirurgów, większość pacjentów wolała zawierzyć Galenowi i zdać się na leki ogólnoustrojowe, by oczyścić się z czarnej żółci. Lekodzieje zaczęli zatem sprzedawać olbrzymi asortyment leków na raka: tynkturę z ołowiu, wyciąg z arszeniku, kieł odyńca, lisie płuco, tartą kość słoniową, łuskany rycynus, mielony biały grzyb z rodziny goździeńcowatych, wymiotnicę, senes i najrozmaitsze środki przeczyszczające. Na uporczywy ból lekami były alkohol i tynktura z opium. W XVII wieku popularność zdobyła maść z oczu kraba, po pięć szylingów za funt – czyli metoda zwalczania ognia ogniem. W kolejnych stuleciach cudowne leki stały się jeszcze dziwniejsze: kozie łajno, żaby, krucze łapki, sadziec, żółwia wątroba, nakładanie rąk, woda święcona czy spłaszczanie guza między dwiema ołowianymi płytkami.

Siddhartha Mukherjee, Cesarz wszech chorób. Biografia raka, tłum. Jan Dzierzgowski i Agnieszka Pokojska, Wołowiec 2013

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *