Pilch: Stala, Fiałkowski, Dziki Zachód

Pilch Bezpowrotnie utracona leworęczność

Weźmy na przykład tak wiele mówiącą scenę, jak rytualne wejście profesora Stali i lektora Fiałkowskiego do księgarni. Przecież ich wejście do księgarni (albo do antykwariatu) jest jak wejście pary krwawych rewolwerowców do saloonu. Gwar rozmów cichnie, pianista przestaje grać, barman nieruchomieje za kontuarem, karty wypadają z rąk szulerów, w oczach ladacznic zapalają się żarłoczne płomienie podziwu oraz pożądania. Kiedy Stala i Fiałkowski wchodzą do księgarni, cichnie nawet szelest obracanych stronic, przypadkowe tomy wypadają z rąk przypadkowych czytelników, księgarki poprawiają fryzury i mobilizują władze poznawcze, w oczach sttudentek polonistyki zapalają się czarne znicze śmierci. W absolutnej cmentarnej ciszy Fiałkowski zawsze idzie przodem i niczym wytrawny snajper pojedynczymi i nieomylnymi strzałami kładzie na stołach i regałach co ciekawsze albo co bardziej kuriozalne egzemplarze. A Stala idzie z tyłu niczym upadły pod względem moralnym szeryf, co utracił wiarę w bliźnich i istnienie dobra, z długiej broni prowadzi ogień ciągły, długimi pełnymi ironii spojrzeniami omiata stoły i regały, na wszystkim kładzie lagę, wszystko ma w pogardzie.

Jerzy Pilch, Bezpowrotnie utracona leworęczność, Kraków 1998, ss. 48-49.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *