Jednak to, co potworne, również pociąga. Te same istoty, które wywołują grozę i uosabiają zakazy, mogą również ewokować eskapistyczne fantazje; połączenie potworności z tym, co zabronione, sprawia, że potwór staje się jeszcze bardziej pociągający – uosabia chwilowe wyzwolenie z gorsetu ograniczeń. (…) Potwór otwiera nas na przyjemności ciała, prostą i ulotną radość odczuwania przestrachu lub stania się jego przedmiotem – na doświadzcenia śmiertelności i cielesności. (…) Owa cielesna płynność, ta jednoczesność niepokoju i pożądania, sprawia, że potwór zawsze będzie niebezpiecznie uwodzicielski. (…) Potworność czai się gdzieś w owej ambiwalentnej, pierwotnej przestrzeni między strachem a przyciąganiem, blisko sedna tego, co Julia Kristeva nazywa “wstrętem”(…)  Potwór jest tym odrzuconym [abjected] fragmentem umożliwiającym uformowanie wszystkich rodzajów tożsamości – jednostkowej, narodowej, kulturowej, ekonomicznej, seksualnej, psychologicznej, uniwersalnej, partykularnej (…) Jak Grendel wynurzający się z wezbranej toni jeziora, jak Drakula, który powstaje z grobu, jak “nieokiełznany bumerang, bieguny wezwania i odrzucenia” Kristevej czy niesamowity Freudowsko-Lacanowski powrót tego, co wyparte, potwór zawsze pojawi się ponownie, wciąż gotów do natarcia.

Jeffrey Jerome Cohen, Kultura potworn(n)a: siedem tez, W: “Kultura popularna” (Monstrualność) 1/2012, ss. 170-194.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *