Jeśli ktoś nie chce mówić o sobie, romantycznie i lirycznie uogólniać swojej osobowości, jeśli nie czuje się zmuszony, aby opowiedzieć szczerze o swych nadziejach i porażkach, o tym, jak sypia z kobietami – jak gdyby prawdomówność mogła to wszystko podnieść do rangi uogólnienia, nie zaś w sferę medycyny lub w najlepszym razie psychologii – jeśli ktoś nie chce tego robić, woli zaś dyskretnie pozostać w cieniu, ukrywając taktownie sprawy osobiste, wpatrzony w swoje tworzywo, jak rzeźbiarz w swój materiał, kształtując go, ucząc się jednocześnie na nim, i jeśli jak pewien typ klasyków stara się nie popadać łatwo w zwątpienie – nawet kiedy nie da się zaprzeczyć, że czysty nonsens jawi się na każdym kroku – wówczas pisanie staje się czynnością trudniejszą i bardziej samotną, a także bardziej bezsensowną.

Friedrich Durrenmatt, Kraksa, Warszawa 1959, s. 5.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *