Teraz chwilami lęk mnie ogarnia. Boję się utracić Chatidże. Boję się jej wiotkości. Życie mija nazbyt szybko. Obawiam się, że nie wystarczy mi sił, aby ukształtować swój charakter, że jestem zbyt ubogi dla miłości. Obawiam się codziennej pracy i twarze wielu ludzi już się nie nadają do spotkań – rozłamują dzień na dwie części, przeszkadzają mi myśleć. 

(…)

Dawno już przyzwyczaiłem się uważać tęsknotę za coś nieuchronnego i poniechałem szukania jej przyczyn, jej początków i końców. Ból przychodzi jak sen. Kiedy się tęskni – pisanie idzie łatwo. Kiedy się nie pisze, szuka się bólu. Przeistaczają się duchowe tkanki, wytwarzają ziarninę jak rana.

Konstanty Paustowski, Romantycy, Warszawa 1979, s. 107.

Dodaj komentarz

Twój adres e-mail nie zostanie opublikowany. Wymagane pola są oznaczone *